Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38338
  • Dzisiaj wizyt: 6
  • Wszystkich komentarzy: 142

Tabletki, czyli za bardzo zależy

Po śmierci Taty dostałem od bliskiej osoby opakowanie tabletek na uspokojenie. Zapytałem jak działają (musiałem dużo jeździć samochodem) i dostałem odpowiedź „Robisz wszystko co do tej pory, tylko mniej ci zależy”.

Takie tabletki powinienem zażywać odkąd skończyłem 10 lat.

Równanie, czyli Piramidon kontra reszta świata

Upośledzony jestem podwójnie. Raz, że prosty chłopak ze wsi, dwa – inżynier z klapkami na oczach.

Jak rozmawiam z ludźmi? Ano tak:
- A=B, tak?
- Tak.
- B=C, tak?
- Tak
- Czyli A=C?
- Nie wiadomo.

Dobranoc.

1474292504_4nlahh_600

Zagadka, czyli czas ucieka

Ojciec i syn poznali wdowę z córką. Ojciec ożenił się z córką, a syn z jej matką. W jaki sposób ojciec i syn stali się braćmi?
Nie powiem. Można wyguglać.

Nie tak dawno temu pisałem, że powinienem nazywać się Brat Piramidon W. Już nieaktualne. Kilka dni temu pewna dziewczyna powiedziała mi, że chciałaby mieć takiego ojca jak ja. Nie brata, nie chłopaka, nie męża nawet tylko ojca. Awansowałem z brata na ojca, jak w klasztorze.

Przygotowuję się do zmian, które muszą, cholera, nastąpić. Nie jest łatwo, zwłaszcza rano, gdy w ustach sucho, głowa boli, ale trzeba jechać do pracy. Osobo, która to czytasz, trzymaj kciuki, żeby było chociaż przeciętnie, bo dobrze na pewno nie będzie.

Smuteczek, czyli równanie w dół

Parę dni temu na recepcję przyszła malutka, brzydka dziewczynka po hasło do WiFi. Zapytałem tylko jak ma na imię i rozgadała się jak nakręcona. Aż mi jej się szkoda zrobiło, bo taka wydawała się grzeczna i szczera, że pewnie kiedyś źle jej będzie w życiu.

Dzisiaj jakaś dziewczynka przeszła przez korytarz z płaczem. Wcześniej przez okienko widziałem, jak rozmawia z trzema innymi, w tym z tą brzydką. Wyszedłem i zapytałem, co jej takiego powiedziały, że płacze. Jedna panienka (sprawdziłem: rocznik 2001 więc już powinna być ogarnięta) odpowiedziała mi „Że jest dziwką!”, a moja brzydka koleżanka powiedziała do niej ze śmiechem „A ty cwelem!”

Ech. Smutno mi jak nie wiem co.

Staram się, czyli cicer cum laude 2

Wprowadzenie:
dzdbry

A kiedy jesteś wciąż młody, a „dzień dobry” mówią ci dorośli?
***
Rozmawiałem dziś z młodziutkim księdzem. Gdy powiedział skąd pochodzi pochwaliłem się, że studiowałem w leżącym nieopodal mieście. Nieopatrznie dodałem, że rektorem był wtedy profesor X, postać niezwykle barwna. Ksiądz powiedział „O, to pewnie dawno temu było”.
***
Oglądałem z Marcinem i Moniką jakiś badziewny nowy polski film. Marcin powiedział, że wszystkie nowe polskie filmy są badziewne. Zaprotestowałem: „A ‚Chłopaki nie płaczą’? A ‚Poranek Kojota’? Nowe a całkiem fajnie zrobione!” „Jakie nowe?!” „No przecież byliśmy na studiach jak wyszły!” „No właśnie, byliśmy na studiach, X lat temu.”
***
Zastanawiam się, czy słowa „starać się” i „starzeć się” mają etymologicznie coś wspólnego, a jeśli tak, to co.
***
Gdy spotykałem się z Agnieszką mama dokuczała mi cytując „Chłopów”: „Jak stary młódkę bierze diabeł się cieszy bo profit z tego miał będzie”. Zauważyłem, że gdy poznaję jakaś dziewczynę to tylko sprawdzam, czy nie jest młodsza od Y. A poznałem kilka jej rówieśniczek, z którymi rozmawia mi się dziwnie, bo normalnie. Szkoda, że z moimi rówieśnicami tak dobrze nie jest.
***
Jak każdy geek czytam nałogowo wikipedię. Dzisiaj o Balzaku (łezka mi się kręci gdy sobie wspomnę, jak obśmiałem Z za to, że zaczytywała się w książkach Paulo Coelho i pisałem, żeby poczytała coś Balzaka) i dowiedziałem się, że jego ojciec „pojął za żonę 18-letnią Anne-Laure z domu Sallambier, od której był starszy o 32 lata.” Ciekawe, co na to jego sąsiedzi.
***
Piosenka na dziś, dla odmiany ludowa:
„Stary jo se stary ni mom w dupie pary, ale młodzi mają to mi nadmuchają”
***

Piramidon żeniac, czyli: Czy jest tu panna na wydaniu?

We wspaniałym polskim filmie „Czy jest tu panna na wydaniu?” dziadek mówi „Niepodobnieństwem jest to, żeby się mieli dłużej kawalerzyć”.

Coś wisi w powietrzu. Nie wiem co, ale nie podoba mi się to.

Ostatnio mocno rozluźniły się moje nomen-nieomen stosunki z X. Szkoda mi jak nie wiem co, ale nie mam sumienia jej zatrzymywać. Chociaż czasem myślę, żeby jej wyznać dramatycznie, że jeśli mnie zostawi ożenię się z pierwszą lepszą, która mnie będzie chciała. Czyli z Y. Na pociechę: wczoraj po raz pierwszy w życiu widziałem Y z makijażem i nawet ładna jest, gdy się pomaluje. Anka każe mi brać się za nią, Daniel też, Kris jak to Kris mówi, żebym się nie spieszył i straszy, że dzieci mogą odziedziczyć po niej rozum. Jak sobie pomyślę, że po niej odziedziczyłyby rozum a po mnie urodę to lepiej od razu wysterylizować się, niż trzymać takie coś w domu i jeszcze karmić.

W pracy już trzeci turnus kolonistów. Wcześniej byłem niezadowolony, bo uczestnicy zupełnie mnie ignorowali. Teraz jestem niezadowolony, bo już w pierwszym dniu miałem kilka nowych kolegów koleżanek. Nie wiem po co, chyba żebym tylko zazdrościł im młodości. Próbowałem poznać jedną opiekunkę, ale przestałem do niej zagadywać po sprawdzeniu na facebooku, że urodziła się w roku 2001. Wygląda na studentkę, myślałem, że ma co najmniej 20 lat.

Czego zazdroszczę tym dzieciakom? Chyba tego, że jeszcze wszystko przed nimi. Nawet jeśli coś idzie im źle, to mają mnóstwo czasu, żeby wyjść na prostą. Parę lat temu Z powiedziała mi nie bawiąc się w dyplomację, że nie mam u niej szans, bo ona chce mieć męża wykształconego, a u mnie z tym kiepsko – bo licencjat w byle jakiej szkole, magister zaocznie… Po czym związała się z chłopakiem chodzącym do zawodówki. Wypomniałem jej słowa o wykształceniu. To nic – odpowiedziała – po zawodówce może przecież iść do uzupełniającego technikum a potem na dobre studia. O dziwo ta obiecująca znajomość nie przetrwała, Z jest już mężatką, a zanim wyszła za mąż powiedziała mi standardowe, że to moja wina, że nam nie wyszło, bo byłem za mało stanowczy.

Ech. Boję się. Sam nie wiem, czy gorsza jest samotność, czy życie z Y.

Wszystko jedno, czyli w hołdzie disco polo

Parę dni temu X wyjęła pudełko z płytami ze schowka w aucie i zapytała, którą ma puścić. Skupiony na prowadzeniu po remontowanej drodze powiedziałem „wszystko jedno”. X okazała się złośliwa: przejrzała wszystkie kilkanaście płyt, jakie miałem i włączyła składankę zespołu Boys. Zacisnąłem zęby – mam to, czego chciałem.

A potem zacząłem myśleć.

Disco polo jest jakie jest, ale trudno zaprzeczyć, że to spore kółko zębate zegara, do którego w filmie „Nakręceni, czyli szołbiznes po polsku” ktoś porównał polski szołbiznes. I choćby z tego powodu należy mu się płyta z coverami discopolowych piosenek wykonanych przez zespoły popowe i rockowe. Bez śmichów chichów, bez parodiowania, normalna płyta „Tribute to…”.

Moje propozycje:
1. Bajm – Jesteś szalona (Boys)
2. Lady Pank – Kolorowe oczy (Bayer Full)
3. Kombii – Mario Magdaleno (Milano)
4. Elektryczne Gitary – Hej dziewczyno (Masters)
5. Video – Jesień i ty (Ex Problem,)
6. Formacja Nieżywych Schabuff – Nie chcę więcej (Classic)
7. Varius Manx – Czas na sen (Shazza)
8. Pectus – Zdrada i fałsz (United)
9. Mafia – Tylko w mych snach (Centrum)
10. Big Cyc – Viagra (Stan Tutaj)
11. Kasia Kowalska – Białe łabędzie (Irys)
12. Budka Suflera i Felicjan Andrzejczak – Życie to są chwile (Akcent)
13. Czarno-Czarni – Letni wiatr (Amadeo)
14. Jacek Wójcicki – Ech życie życie (Mister Dex)
15. Lombard – Noce i dnie (Atlantis)
16. Maanam – Mój los (Chanel)
17. Sumptuastic – Biała mewa (Kis – Lech Stawski)
18. Oddział Zamknięty – Tak cię pragnę (Fanatic)

Prezent na I komunię za 200 zł, czyli arcybiskup Jerzy

Nie mam siły na wymyślanie notek. No to wkleję prawie w całości maila wysłanego do kolegi, który zapytał mnie, jaki zegarek Casio kupić chłopcu na I komunię w cenie ok. 200 zł.


Zegarki Casio – właśnie oglądam i trochę zawiedziony jestem, mało jest nowości. 200 zł to taka trochę dziwna cena w tej branży :) Takie całkiem porządne zaczynają się od ok. 300 zł a średniej jakości to i za 120 zł można mieć gdyby dobrze poszukać.

Co bym polecił? Pewnie coś niedużego, bo jak to ma być komunijny to dzieciak dziwnie by wyglądał z wielką busolą na cienkiej ręce, może jeszcze pasek nie dopiąłby się (w sensie za dużo luzu). A propos: polecam pasek, nie bransoletę. Bransoletę w Casio (chociaż nie we wszystkich) skraca się wyjmując ogniwa, a to jest operacja trochę skomplikowana, jak ktoś ma dwie lewe ręce (jak np. ja) to musi z tym iść do zegarmistrza, a zegarmistrz to zdzierca, który za każde ogniwo liczy osobno (czyli jeśli skrócenie o jedno ogniwo kosztuje 10 zł to skrócenie o 4 40 zł – niby logiczne, ale jeśli wyjmuje 4 ogniwa to tak naprawdę wyjmuje jedno – bo i tak wyciąga tylko dwa bolce i łączy pozostałą część bransolety…). To w sumie też można przeżyć, ale jeśli dzieciak zacznie rosnąć i grubieć to znowu trzeba będzie te ogniwa dokładać i kolejny problem. Czyli polecam pasek.

Na początek taka sugestia: wydać trochę więcej i kupić zegarek na lata, który sam bym przytulił. G-Shock to jest seria wzmocnionych, a są modele takie niby męskie, ale podchodzące trochę pod damskie, w sam raz dla dziecka. Polecam te, które sam miałem w rękach i myślę, że dla dziecka byłyby najlepsze. Bo tak: G-Shock – szpan. Mają dużo cyferek – dzieci to lubią. Mają podświetlenie illuminatorem, nie jakąś badziewną diodą. Mają podświetlenie automatyczne, jak się podniesie rękę – dzieci to lubią. I nie są takie wielkie jak np. ten G-Shock, który miałem na ręce gdy piliśmy w Święta (już go sprzedałem, za 159 zł poszedł). A modele, o których piszę to są różne wariacje G-77XX. Np. G-7710 (negatyw, fajnie to wyglada – https://allegro.pl/zegarki-meskie-19865?string=g-7710&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222 ), G-7700 ( https://allegro.pl/zegarki-meskie-19865?string=g-7700&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222 ). Jakby dobrze poszukać znalazłyby się też wersje z parcianymi paskami, one fajnie wyglądają, ale trzeba o nie dbać bardziej niż o gumowe, bo jak się je nosi na spoconej ręce to po pewnym czasie zaczynają śmierdzieć. Dopiero zacząłem robić to zestawienie, ale już wiem, że te właśnie zegarki będą w nim nr 1 – a potem długo, długo nic :)

Jeszcze jeden G-Shock taki trochę młodzieżowy – https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?string=G-2900&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222

Jak nie G-shock to może coś podobnego? Przyzwoicie wygląda: http://allegro.pl/meski-zegarek-sportowy-casio-100m-stoper-alarm-i6328866639.html . To jakaś nowość chyba bo za moich czasów tego nie było.

Trochę droższy, ale bardzo ładny jest AQW-101 – http://allegro.pl/wedkarski-casio-aqw-101-1a-illuminator-plywy-i6738899993.html . Widziałem, polecam. Ma też wskazówki.

Zegarek z baterią słoneczną – http://allegro.pl/zegarek-meski-casio-gilo-solar-10bar-pudelko-i5625701518.html

Fajny jest AQF-102W – nie taki niezniszczalny jak G-Shock (tutaj uwaga: w zegarkach plastikowych jak się zahaczy paskiem o coś można wyrwać teleskop razem z kawałkiem koperty – ale chyba już to sam przerabiałeś więc wiesz o co chodzi) Ale też ma illuminator i jeszcze termometr. Co prawda niezbyt dokładny, ale szpan jest :) https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?string=AQF-102W&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222

A poza tym jest sporo modeli podobnych do siebie wyglądem, funkcjami i ceną, które można spokojnie polecić komuś, kto nie chce za dużo wydawać. Na przykład: W-213 – widziałem, calkiem ładne (https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?string=Zegarek+casio+w-213 ), W-754 ( https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?string=casio%20w-734&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222 ), kiedyś ogromnie popularny był AW-80 ale teraz to już trochę przeżytek (w wersji z bransoletą, AW-80D, nosi go facet sprzedający w sklepie przy stacji benzynowej, ten, co mówiłeś, że ma ładną córkę) – już za moich czasów wyszedł jego następca, AW-82 (https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?string=casio%20aw-82&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222)… Może spróbuję zaznaczyć kryteria żeby zrobić odsiew i sam coś znajdziesz? Patrz tylko na wymiary koperty, żeby za dużego nie kupić. https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?marka=Casio&rodzaj=cyfrowe&rodzaj=analogowo%20-%20cyfrowe&price_to=200&buyNew=1&price_from=100&rodzaj-paska=Pasek&order=p

Jeśli za długie i nie chce Ci się czytać to streszczam: kup G-7700, a jak za drogo to kup cokolwiek innego :)

A poza tym niejaki prawosławny biskup Jerzy Pańkowski został dzisiaj mianowany zwierzchnikiem diecezji eparchii wrocławsko-szczecińskiej i przy okazji, od niechcenia, arcybiskupem. Poza tym jest ordynariuszem polowym (w stopniu podporucznika, ale skoro mianowany w tym samym czasie katolicki biskup Guzdek jest już generałem to pewnie i ten prędzej czy później dostanie lampasy), prorektorem ChAT i profesorem zwyczajnym. Kariera niesamowita – chociaż nie najszybsza, jego poprzednik na katedrze wrocławsko-szczecińskiej w ciągu kilku tygodni (tak, tygodni) ze zwykłego świeckiego stał się kolejno diakonem, księdzem, mnichem, archimandrytą i biskupem. Zastanawiam się co on w sobie ma (poza głębokim głosem), że takie zaszczyty na niego spływają. Oglądałem go na Youtube, nic specjalnego. Może to krewny kogoś wpływowego, np. słynnej piosenkarki, pani Marleny Pańkowskiej występującej pod pseudonimem „Shazza”?

Zdjęcia, czyli twarz zwierciadłem duszy

Przestraszyłem się siebie na zdjęciach. Na zdjęciach zrobionych przez X, z którą spotykam się, żeby spotykać się z kimś. Twarz zmęczona, mina zniechęcona, oczy podpuchnięte, wyglądałem na nich jak rasowy alkoholik. Wypisz-wymaluj Wiesław Dymny skrzyżowany z Jasiem Fasolą.

Za to spodobałem się sobie na zdjęciach zrobionych przez Y, która przyjechała na Wielkanoc z Wysp. Spotkaliśmy się parę razy, pogadaliśmy, pośmialiśmy – pierwszy raz od kilku lat. Aż mi się płakać chciało gdy odjeżdżała.

Czuję się jakbym zdjął przyciasne rurki i włożył wygodne dżinsy.

Cofanie czasu rozpoczęte!

Piramidon szlachcicem, czyli upadek Ikara

Od pierwszego zobaczenia fascynował mnie „Pejzaż z upadkiem Ikara”. Cudo. Majstersztyk. Człowiek ginie, życie toczy się dalej. Umarł papież (niby niedawno, a już 12 lat minęło!), popłakaliśmy, Wałęsa przybił piątkę Kwaśniewskiemu, KUL zmienił nazwę i co? I gucio. Show must („must” czy „have”?) go on. Papież papieżem, ale pole samo się nie zabronuje.

Przeczytałem w końcu książkę „Tomek Beksiński. Portret prawdziwy”. Jakbym po mordzie dostał! Niejaki Pan Jourdain dziwił się, że już ponad czterdzieści lat mówi prozą nie mając o tym pojęcia, a Piramidon zdziwił się mocno, że już tyle razy był o krok od tego, żeby odkręcić kurek albo złapać za sznurek, tylko, cholera, nie przyszło mu to do głowy, myślał, że nie jest źle, jeszcze będzie lepiej. Dziękuję panie Weiss za uświadomienie.

W filmie „A Night at the Roxbury” (Tomasz Beksiński dodałby: „Którego tytuł jakiś kretyn przetłumaczył jako ‚Odlotowy duet’”) jeden z bohaterów na samym początku ceremonii ślubnej przerywa pastorowi mówiąc „To już? Nie powinien być najpierw jakiś dzwonek albo brzęczyk?” Ano nie było.

W życiu też nie ma. Parę lat temu bliska mi osoba widząc, jakie komentarze piszemy sobie na naszej-klasie z X stwierdziła, że albo mam dziewczynę i nie przyznałem się, albo nie wie o co w tym chodzi. No cóż – brzęczyka nie było, więc znajomość z X wygasła naturalnie. Nawiasem mówiąc: radzi sobie ona beze mnie znakomicie, od czasu tych komentarzy zdążyła urodzić dziecko jednemu panu, wyjść za mąż za drugiego, zostać przez niego porzuconą i związać się z trzecim. No cóż, szczęść Boże młodej parze.

Ech. Przydałby się taki dzwonek. Albo jak w filmach bardzo starych, bo z lat 90 ubiegłego stulecia aniołek siadający na ramieniu i podpowiadający co robić. Zwłaszcza teraz, w kwietniu 2017.

Piramidon Birotteau, czyli spisek

Dawno nie wietrzyłem spisków. No to teraz spróbuję. Nie wiem, co mnie naszło. Może za często spotykam się z X, która spiski dostrzega na każdym kroku. Czasem to dla mnie dobrze, bo już parę razy kupiła ode mnie telefon, gdy dochodziła do wniosku, że przez poprzedni jest szpiegowana.

Tydzień temu Chińczyk z Aliexpress poprosił mnie o potwierdzenie otrzymania przesyłki, skoro w systemie widnieje jako doręczona. Zdziwiłem się, bo nie dostałem jej. Telefon na pocztę – „przecież sam pan ją odbierał, jest podpis!”. Fakt, odbierałem kilka paczek, ale tej nie. Przeszukałem samochód – nie ma. Zaginiona. Tak to jest jak się najpierw podpisuje w kilku miejscach, a potem dostaje stos paczek. Odpuściłem, skargi nie składałem, no bo jak udowodnię? Za to od trzech dni nie dostałem żadnej przesyłki. A czekam na całkiem sporo paczek. Tak jakby zatrzymano je na cle, akurat zamówiłem dla Krisa parę większych rzeczy.

W lutym zamówiłem klawiaturę. Dwie sztuki od razu, u mnie klawiatury mają krótki żywot. Wysłano je inPostem, dostałem maila z potwierdzeniem odebrania – klawiatur brak. Machnąłem ręką (pewnie w domu ktoś odebrał, zniszczył albo zgubił i nie chce się przyznać), zamówiłem kolejne dwie. To samo. Poskarżyłem się sprzedawcy, powiedział, że wyśle jeszcze raz. Wysłał. I znowu – niby odebrano, ale ja ich nie mam.

Zamówiłem na Allegro telefon. Następnego dnia mail – został uszkodzony, będzie zwrot pieniędzy. Przelew dostałem wraz ze zdjęciem telefonu z potłuczonym ekranem.

Wisienka na torcie: znajomość z Y idąca w dziwnym kierunku. Mniejsza o szczegóły.

Czuję się osaczony niczym ksiądz Birotteau z książki Balzaka. Ech, łezka się kręci gdy sobie przypomnę, jak Milena obrażała się, że ją uważam za głupią, gdy skrytykowałem jej ulubionego Paulo Coelho polecając zamiast jego książek powieści Balzaka.

Wypominki, czyli: jak żyć?

Ostatnio umierają ludzie, którzy nigdy wcześniej tego nie robili.

Umarł Bardzo Znany Artysta. W Internetach żałoba – ogromna strata, koniec pewnej epoki, jedną duszą tak wiele ubyło.

W zamierzchłych czasach podstawówki („podbazy”) kolega z klasy o pseudonimie „Iwan” chodził z dumnie podniesioną głową: jego siostra miała znajomą, która osobiście znała członka popularnego przez krótki czas zespołu o nazwie Myslovitz. Cała klasa mu tego zazdrościła.

Dziś ja jestem Iwanem. Mam przyjemność znać osobę, która znała Bardzo Znanego Artystę, gdy jeszcze żył. Nie wyrażała się o nim zbyt miło, „alkoholik” to najoględniejszy eufemizm, a ponoć inne osoby z jej kręgu nie mówiły o nim inaczej niż „ten…” no, powiedzmy: „ten męski narząd płciowy”. Już one dobrze wiedziały dlaczego.

I umarł. Internety płaczą, żałują, o śmierci informują wielkimi wołami, cytują jego teksty i gorzkie żale sławnych ludzi z branży.

A Piramidon jak zwykle ma rozkminę. Tym razem na temat: żyć tak, żeby być dobrze wspominanym przez tłumy, które ledwo znały go ze słyszenia, czy przez garstkę przyjaciół?
Chociaż tłumy raczej nie będą go dobrze wspominały.

Dobranoc.

Piramidon Beksiński, czyli portret podobny

Dorwałem książkę „Tomek Beksiński. Portret prawdziwy”. I pochłaniam ją w każdej wolnej chwili.
Najpierw zaznaczałem najciekawsze fragmenty, te, przy których zrywałem się z krzykiem „Boże! Przecież miałem tak samo! TAK SAMO!” – ale za dużo ich jest. Zdecydowanie za dużo.

Do posłuchania – Anna Kumala (Anja Orthodox) o Tomku Beksińskim.

Coś optymistycznego, czyli Philip Larkin

Taki niech będzie wiersz

Tatuniek z mamcią spieprzyli ciebie.
Może nie chcieli, lecz tak było.
I swoje wady ci przekazali,
Dodając kilka nowych – siłą.

Ale ich także spartaczyli
Głupcy w niemodnych kapeluszach,
Pół dnia tkwiąc w ckliwej surowości,
A drugie pół – wzajem się dusząc.

Człowiek swą nędzę odziedzicza,
Głębszą niż osad sprzed stuleci.
Wynieś się prędzej, pókiś zdrowy,
I sam nie majstruj żadnych dzieci.

Philip Larkin
przekład Jerzy Jarniewicz

Supermożliwości Badoo, czyli ukryte wielbicielki

W ciągu kilku ostatnich dni dostałem 3 maile z informacją od Badoo, że komuś spodobał się mój profil. Niestety, ponieważ nie miałem wykupionych tzw. „supermożliwości” nie mogłem zobaczyć komu. Po trzecim takim mailu zaszalałem i wydałem na te „supermożliwości” parę dych – a nuż coś z tego będzie.

Nic nie będzie. Moje wielbicielki to mężatka i dwóch panów.