Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 37300
  • Dzisiaj wizyt: 11
  • Wszystkich komentarzy: 142

Piramidon żeniac, czyli: Czy jest tu panna na wydaniu?

We wspaniałym polskim filmie „Czy jest tu panna na wydaniu?” dziadek mówi „Niepodobnieństwem jest to, żeby się mieli dłużej kawalerzyć”.

Coś wisi w powietrzu. Nie wiem co, ale nie podoba mi się to.

Ostatnio mocno rozluźniły się moje nomen-nieomen stosunki z X. Szkoda mi jak nie wiem co, ale nie mam sumienia jej zatrzymywać. Chociaż czasem myślę, żeby jej wyznać dramatycznie, że jeśli mnie zostawi ożenię się z pierwszą lepszą, która mnie będzie chciała. Czyli z Y. Na pociechę: wczoraj po raz pierwszy w życiu widziałem Y z makijażem i nawet ładna jest, gdy się pomaluje. Anka każe mi brać się za nią, Daniel też, Kris jak to Kris mówi, żebym się nie spieszył i straszy, że dzieci mogą odziedziczyć po niej rozum. Jak sobie pomyślę, że po niej odziedziczyłyby rozum a po mnie urodę to lepiej od razu wysterylizować się, niż trzymać takie coś w domu i jeszcze karmić.

W pracy już trzeci turnus kolonistów. Wcześniej byłem niezadowolony, bo uczestnicy zupełnie mnie ignorowali. Teraz jestem niezadowolony, bo już w pierwszym dniu miałem kilka nowych kolegów koleżanek. Nie wiem po co, chyba żebym tylko zazdrościł im młodości. Próbowałem poznać jedną opiekunkę, ale przestałem do niej zagadywać po sprawdzeniu na facebooku, że urodziła się w roku 2001. Wygląda na studentkę, myślałem, że ma co najmniej 20 lat.

Czego zazdroszczę tym dzieciakom? Chyba tego, że jeszcze wszystko przed nimi. Nawet jeśli coś idzie im źle, to mają mnóstwo czasu, żeby wyjść na prostą. Parę lat temu Z powiedziała mi nie bawiąc się w dyplomację, że nie mam u niej szans, bo ona chce mieć męża wykształconego, a u mnie z tym kiepsko – bo licencjat w byle jakiej szkole, magister zaocznie… Po czym związała się z chłopakiem chodzącym do zawodówki. Wypomniałem jej słowa o wykształceniu. To nic – odpowiedziała – po zawodówce może przecież iść do uzupełniającego technikum a potem na dobre studia. O dziwo ta obiecująca znajomość nie przetrwała, Z jest już mężatką, a zanim wyszła za mąż powiedziała mi standardowe, że to moja wina, że nam nie wyszło, bo byłem za mało stanowczy.

Ech. Boję się. Sam nie wiem, czy gorsza jest samotność, czy życie z Y.

Wszystko jedno, czyli w hołdzie disco polo

Parę dni temu X wyjęła pudełko z płytami ze schowka w aucie i zapytała, którą ma puścić. Skupiony na prowadzeniu po remontowanej drodze powiedziałem „wszystko jedno”. X okazała się złośliwa: przejrzała wszystkie kilkanaście płyt, jakie miałem i włączyła składankę zespołu Boys. Zacisnąłem zęby – mam to, czego chciałem.

A potem zacząłem myśleć.

Disco polo jest jakie jest, ale trudno zaprzeczyć, że to spore kółko zębate zegara, do którego w filmie „Nakręceni, czyli szołbiznes po polsku” ktoś porównał polski szołbiznes. I choćby z tego powodu należy mu się płyta z coverami discopolowych piosenek wykonanych przez zespoły popowe i rockowe. Bez śmichów chichów, bez parodiowania, normalna płyta „Tribute to…”.

Moje propozycje:
1. Bajm – Jesteś szalona (Boys)
2. Lady Pank – Kolorowe oczy (Bayer Full)
3. Kombii – Mario Magdaleno (Milano)
4. Elektryczne Gitary – Hej dziewczyno (Masters)
5. Video – Jesień i ty (Ex Problem,)
6. Formacja Nieżywych Schabuff – Nie chcę więcej (Classic)
7. Varius Manx – Czas na sen (Shazza)
8. Pectus – Zdrada i fałsz (United)
9. Mafia – Tylko w mych snach (Centrum)
10. Big Cyc – Viagra (Stan Tutaj)
11. Kasia Kowalska – Białe łabędzie (Irys)
12. Budka Suflera i Felicjan Andrzejczak – Życie to są chwile (Akcent)
13. Czarno-Czarni – Letni wiatr (Amadeo)
14. Jacek Wójcicki – Ech życie życie (Mister Dex)
15. Lombard – Noce i dnie (Atlantis)
16. Maanam – Mój los (Chanel)
17. Sumptuastic – Biała mewa (Kis – Lech Stawski)
18. Oddział Zamknięty – Tak cię pragnę (Fanatic)

Prezent na I komunię za 200 zł, czyli arcybiskup Jerzy

Nie mam siły na wymyślanie notek. No to wkleję prawie w całości maila wysłanego do kolegi, który zapytał mnie, jaki zegarek Casio kupić chłopcu na I komunię w cenie ok. 200 zł.


Zegarki Casio – właśnie oglądam i trochę zawiedziony jestem, mało jest nowości. 200 zł to taka trochę dziwna cena w tej branży :) Takie całkiem porządne zaczynają się od ok. 300 zł a średniej jakości to i za 120 zł można mieć gdyby dobrze poszukać.

Co bym polecił? Pewnie coś niedużego, bo jak to ma być komunijny to dzieciak dziwnie by wyglądał z wielką busolą na cienkiej ręce, może jeszcze pasek nie dopiąłby się (w sensie za dużo luzu). A propos: polecam pasek, nie bransoletę. Bransoletę w Casio (chociaż nie we wszystkich) skraca się wyjmując ogniwa, a to jest operacja trochę skomplikowana, jak ktoś ma dwie lewe ręce (jak np. ja) to musi z tym iść do zegarmistrza, a zegarmistrz to zdzierca, który za każde ogniwo liczy osobno (czyli jeśli skrócenie o jedno ogniwo kosztuje 10 zł to skrócenie o 4 40 zł – niby logiczne, ale jeśli wyjmuje 4 ogniwa to tak naprawdę wyjmuje jedno – bo i tak wyciąga tylko dwa bolce i łączy pozostałą część bransolety…). To w sumie też można przeżyć, ale jeśli dzieciak zacznie rosnąć i grubieć to znowu trzeba będzie te ogniwa dokładać i kolejny problem. Czyli polecam pasek.

Na początek taka sugestia: wydać trochę więcej i kupić zegarek na lata, który sam bym przytulił. G-Shock to jest seria wzmocnionych, a są modele takie niby męskie, ale podchodzące trochę pod damskie, w sam raz dla dziecka. Polecam te, które sam miałem w rękach i myślę, że dla dziecka byłyby najlepsze. Bo tak: G-Shock – szpan. Mają dużo cyferek – dzieci to lubią. Mają podświetlenie illuminatorem, nie jakąś badziewną diodą. Mają podświetlenie automatyczne, jak się podniesie rękę – dzieci to lubią. I nie są takie wielkie jak np. ten G-Shock, który miałem na ręce gdy piliśmy w Święta (już go sprzedałem, za 159 zł poszedł). A modele, o których piszę to są różne wariacje G-77XX. Np. G-7710 (negatyw, fajnie to wyglada – https://allegro.pl/zegarki-meskie-19865?string=g-7710&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222 ), G-7700 ( https://allegro.pl/zegarki-meskie-19865?string=g-7700&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222 ). Jakby dobrze poszukać znalazłyby się też wersje z parcianymi paskami, one fajnie wyglądają, ale trzeba o nie dbać bardziej niż o gumowe, bo jak się je nosi na spoconej ręce to po pewnym czasie zaczynają śmierdzieć. Dopiero zacząłem robić to zestawienie, ale już wiem, że te właśnie zegarki będą w nim nr 1 – a potem długo, długo nic :)

Jeszcze jeden G-Shock taki trochę młodzieżowy – https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?string=G-2900&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222

Jak nie G-shock to może coś podobnego? Przyzwoicie wygląda: http://allegro.pl/meski-zegarek-sportowy-casio-100m-stoper-alarm-i6328866639.html . To jakaś nowość chyba bo za moich czasów tego nie było.

Trochę droższy, ale bardzo ładny jest AQW-101 – http://allegro.pl/wedkarski-casio-aqw-101-1a-illuminator-plywy-i6738899993.html . Widziałem, polecam. Ma też wskazówki.

Zegarek z baterią słoneczną – http://allegro.pl/zegarek-meski-casio-gilo-solar-10bar-pudelko-i5625701518.html

Fajny jest AQF-102W – nie taki niezniszczalny jak G-Shock (tutaj uwaga: w zegarkach plastikowych jak się zahaczy paskiem o coś można wyrwać teleskop razem z kawałkiem koperty – ale chyba już to sam przerabiałeś więc wiesz o co chodzi) Ale też ma illuminator i jeszcze termometr. Co prawda niezbyt dokładny, ale szpan jest :) https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?string=AQF-102W&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222

A poza tym jest sporo modeli podobnych do siebie wyglądem, funkcjami i ceną, które można spokojnie polecić komuś, kto nie chce za dużo wydawać. Na przykład: W-213 – widziałem, calkiem ładne (https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?string=Zegarek+casio+w-213 ), W-754 ( https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?string=casio%20w-734&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222 ), kiedyś ogromnie popularny był AW-80 ale teraz to już trochę przeżytek (w wersji z bransoletą, AW-80D, nosi go facet sprzedający w sklepie przy stacji benzynowej, ten, co mówiłeś, że ma ładną córkę) – już za moich czasów wyszedł jego następca, AW-82 (https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?string=casio%20aw-82&order=p&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-biz-1-2-0222)… Może spróbuję zaznaczyć kryteria żeby zrobić odsiew i sam coś znajdziesz? Patrz tylko na wymiary koperty, żeby za dużego nie kupić. https://allegro.pl/meskie-nareczne-19873?marka=Casio&rodzaj=cyfrowe&rodzaj=analogowo%20-%20cyfrowe&price_to=200&buyNew=1&price_from=100&rodzaj-paska=Pasek&order=p

Jeśli za długie i nie chce Ci się czytać to streszczam: kup G-7700, a jak za drogo to kup cokolwiek innego :)

A poza tym niejaki prawosławny biskup Jerzy Pańkowski został dzisiaj mianowany zwierzchnikiem diecezji eparchii wrocławsko-szczecińskiej i przy okazji, od niechcenia, arcybiskupem. Poza tym jest ordynariuszem polowym (w stopniu podporucznika, ale skoro mianowany w tym samym czasie katolicki biskup Guzdek jest już generałem to pewnie i ten prędzej czy później dostanie lampasy), prorektorem ChAT i profesorem zwyczajnym. Kariera niesamowita – chociaż nie najszybsza, jego poprzednik na katedrze wrocławsko-szczecińskiej w ciągu kilku tygodni (tak, tygodni) ze zwykłego świeckiego stał się kolejno diakonem, księdzem, mnichem, archimandrytą i biskupem. Zastanawiam się co on w sobie ma (poza głębokim głosem), że takie zaszczyty na niego spływają. Oglądałem go na Youtube, nic specjalnego. Może to krewny kogoś wpływowego, np. słynnej piosenkarki, pani Marleny Pańkowskiej występującej pod pseudonimem „Shazza”?

Zdjęcia, czyli twarz zwierciadłem duszy

Przestraszyłem się siebie na zdjęciach. Na zdjęciach zrobionych przez X, z którą spotykam się, żeby spotykać się z kimś. Twarz zmęczona, mina zniechęcona, oczy podpuchnięte, wyglądałem na nich jak rasowy alkoholik. Wypisz-wymaluj Wiesław Dymny skrzyżowany z Jasiem Fasolą.

Za to spodobałem się sobie na zdjęciach zrobionych przez Y, która przyjechała na Wielkanoc z Wysp. Spotkaliśmy się parę razy, pogadaliśmy, pośmialiśmy – pierwszy raz od kilku lat. Aż mi się płakać chciało gdy odjeżdżała.

Czuję się jakbym zdjął przyciasne rurki i włożył wygodne dżinsy.

Cofanie czasu rozpoczęte!

Piramidon szlachcicem, czyli upadek Ikara

Od pierwszego zobaczenia fascynował mnie „Pejzaż z upadkiem Ikara”. Cudo. Majstersztyk. Człowiek ginie, życie toczy się dalej. Umarł papież (niby niedawno, a już 12 lat minęło!), popłakaliśmy, Wałęsa przybił piątkę Kwaśniewskiemu, KUL zmienił nazwę i co? I gucio. Show must („must” czy „have”?) go on. Papież papieżem, ale pole samo się nie zabronuje.

Przeczytałem w końcu książkę „Tomek Beksiński. Portret prawdziwy”. Jakbym po mordzie dostał! Niejaki Pan Jourdain dziwił się, że już ponad czterdzieści lat mówi prozą nie mając o tym pojęcia, a Piramidon zdziwił się mocno, że już tyle razy był o krok od tego, żeby odkręcić kurek albo złapać za sznurek, tylko, cholera, nie przyszło mu to do głowy, myślał, że nie jest źle, jeszcze będzie lepiej. Dziękuję panie Weiss za uświadomienie.

W filmie „A Night at the Roxbury” (Tomasz Beksiński dodałby: „Którego tytuł jakiś kretyn przetłumaczył jako ‚Odlotowy duet’”) jeden z bohaterów na samym początku ceremonii ślubnej przerywa pastorowi mówiąc „To już? Nie powinien być najpierw jakiś dzwonek albo brzęczyk?” Ano nie było.

W życiu też nie ma. Parę lat temu bliska mi osoba widząc, jakie komentarze piszemy sobie na naszej-klasie z X stwierdziła, że albo mam dziewczynę i nie przyznałem się, albo nie wie o co w tym chodzi. No cóż – brzęczyka nie było, więc znajomość z X wygasła naturalnie. Nawiasem mówiąc: radzi sobie ona beze mnie znakomicie, od czasu tych komentarzy zdążyła urodzić dziecko jednemu panu, wyjść za mąż za drugiego, zostać przez niego porzuconą i związać się z trzecim. No cóż, szczęść Boże młodej parze.

Ech. Przydałby się taki dzwonek. Albo jak w filmach bardzo starych, bo z lat 90 ubiegłego stulecia aniołek siadający na ramieniu i podpowiadający co robić. Zwłaszcza teraz, w kwietniu 2017.

Piramidon Birotteau, czyli spisek

Dawno nie wietrzyłem spisków. No to teraz spróbuję. Nie wiem, co mnie naszło. Może za często spotykam się z X, która spiski dostrzega na każdym kroku. Czasem to dla mnie dobrze, bo już parę razy kupiła ode mnie telefon, gdy dochodziła do wniosku, że przez poprzedni jest szpiegowana.

Tydzień temu Chińczyk z Aliexpress poprosił mnie o potwierdzenie otrzymania przesyłki, skoro w systemie widnieje jako doręczona. Zdziwiłem się, bo nie dostałem jej. Telefon na pocztę – „przecież sam pan ją odbierał, jest podpis!”. Fakt, odbierałem kilka paczek, ale tej nie. Przeszukałem samochód – nie ma. Zaginiona. Tak to jest jak się najpierw podpisuje w kilku miejscach, a potem dostaje stos paczek. Odpuściłem, skargi nie składałem, no bo jak udowodnię? Za to od trzech dni nie dostałem żadnej przesyłki. A czekam na całkiem sporo paczek. Tak jakby zatrzymano je na cle, akurat zamówiłem dla Krisa parę większych rzeczy.

W lutym zamówiłem klawiaturę. Dwie sztuki od razu, u mnie klawiatury mają krótki żywot. Wysłano je inPostem, dostałem maila z potwierdzeniem odebrania – klawiatur brak. Machnąłem ręką (pewnie w domu ktoś odebrał, zniszczył albo zgubił i nie chce się przyznać), zamówiłem kolejne dwie. To samo. Poskarżyłem się sprzedawcy, powiedział, że wyśle jeszcze raz. Wysłał. I znowu – niby odebrano, ale ja ich nie mam.

Zamówiłem na Allegro telefon. Następnego dnia mail – został uszkodzony, będzie zwrot pieniędzy. Przelew dostałem wraz ze zdjęciem telefonu z potłuczonym ekranem.

Wisienka na torcie: znajomość z Y idąca w dziwnym kierunku. Mniejsza o szczegóły.

Czuję się osaczony niczym ksiądz Birotteau z książki Balzaka. Ech, łezka się kręci gdy sobie przypomnę, jak Milena obrażała się, że ją uważam za głupią, gdy skrytykowałem jej ulubionego Paulo Coelho polecając zamiast jego książek powieści Balzaka.

Wypominki, czyli: jak żyć?

Ostatnio umierają ludzie, którzy nigdy wcześniej tego nie robili.

Umarł Bardzo Znany Artysta. W Internetach żałoba – ogromna strata, koniec pewnej epoki, jedną duszą tak wiele ubyło.

W zamierzchłych czasach podstawówki („podbazy”) kolega z klasy o pseudonimie „Iwan” chodził z dumnie podniesioną głową: jego siostra miała znajomą, która osobiście znała członka popularnego przez krótki czas zespołu o nazwie Myslovitz. Cała klasa mu tego zazdrościła.

Dziś ja jestem Iwanem. Mam przyjemność znać osobę, która znała Bardzo Znanego Artystę, gdy jeszcze żył. Nie wyrażała się o nim zbyt miło, „alkoholik” to najoględniejszy eufemizm, a ponoć inne osoby z jej kręgu nie mówiły o nim inaczej niż „ten…” no, powiedzmy: „ten męski narząd płciowy”. Już one dobrze wiedziały dlaczego.

I umarł. Internety płaczą, żałują, o śmierci informują wielkimi wołami, cytują jego teksty i gorzkie żale sławnych ludzi z branży.

A Piramidon jak zwykle ma rozkminę. Tym razem na temat: żyć tak, żeby być dobrze wspominanym przez tłumy, które ledwo znały go ze słyszenia, czy przez garstkę przyjaciół?
Chociaż tłumy raczej nie będą go dobrze wspominały.

Dobranoc.

Piramidon Beksiński, czyli portret podobny

Dorwałem książkę „Tomek Beksiński. Portret prawdziwy”. I pochłaniam ją w każdej wolnej chwili.
Najpierw zaznaczałem najciekawsze fragmenty, te, przy których zrywałem się z krzykiem „Boże! Przecież miałem tak samo! TAK SAMO!” – ale za dużo ich jest. Zdecydowanie za dużo.

Do posłuchania – Anna Kumala (Anja Orthodox) o Tomku Beksińskim.

Coś optymistycznego, czyli Philip Larkin

Taki niech będzie wiersz

Tatuniek z mamcią spieprzyli ciebie.
Może nie chcieli, lecz tak było.
I swoje wady ci przekazali,
Dodając kilka nowych – siłą.

Ale ich także spartaczyli
Głupcy w niemodnych kapeluszach,
Pół dnia tkwiąc w ckliwej surowości,
A drugie pół – wzajem się dusząc.

Człowiek swą nędzę odziedzicza,
Głębszą niż osad sprzed stuleci.
Wynieś się prędzej, pókiś zdrowy,
I sam nie majstruj żadnych dzieci.

Philip Larkin
przekład Jerzy Jarniewicz

Supermożliwości Badoo, czyli ukryte wielbicielki

W ciągu kilku ostatnich dni dostałem 3 maile z informacją od Badoo, że komuś spodobał się mój profil. Niestety, ponieważ nie miałem wykupionych tzw. „supermożliwości” nie mogłem zobaczyć komu. Po trzecim takim mailu zaszalałem i wydałem na te „supermożliwości” parę dych – a nuż coś z tego będzie.

Nic nie będzie. Moje wielbicielki to mężatka i dwóch panów.

19 plus, czyli brat Piramidon W.

Kilka dni temu późnym wieczorem, bardzo późnym wieczorem, dostałem kilka dziwnych SMSów od X. Prosiła, żebym po nią wyjechał w jedno miejsce, a cała korespondencja przypomniała mi słynne „idzie za mną jakiś dres”, tylko była o wiele bardziej dramatyczna – „Boję się” to był chyba najłagodniejszy.

Nie myślałem wiele, tylko tak jak stałem (mniejsza o szczegóły) zbiegłem do garażu i pojechałem z piskiem opon modląc się w duchu, żebym ją zastał żywą. Zastałem żywą, wesołą i kompletnie nierozumiejącą dlaczego tak się zdenerwowałem, coś w rodzaju Meli z serialu „19 plus”, który oglądam, żeby nie zdziadzieć.

Odwiozłem ją przed dom, pożegnałem się dosyć oschle, wróciłem do siebie i opowiedziałem o tym mailowo Y, która jeszcze nie spała. Odpisała, że przynajmniej X przekonała się, że może na mnie liczyć nawet w nocy o północy (prawie). No może, i co z tego? Jenny też mogła liczyć na Forresta Gumpa. Ja też jestem przez parę osób kochany jak brat, albo będący „w razie ‚w’”. Powinienem nazywać się Brat Piramidon W.

Hamburger, czyli powrót do źródła

Ok, ogłaszam koniec pisania przerwę w pisaniu o smutnych rzeczach. Blog staje się taki, jak za starych, niedobrych czasów.

Kupiłem kilka drobiazgów na Aliexpress. Najzabawniejsze wydają mi się hamburgery. Jeden to pendrive (USB 2.0 niestety), drugi – odtwarzacz mp3. Jakość muzyki poniżej krytyki, z markowymi słuchawkami nieco lepiej.

Hamburger - pendrive i mp3 z alixpress

Hamburger – pendrive i mp3 z alixpress

W ogóle na tym chińskim Allegro dużo fajnych drobiazgów można upolować. I tym zajmuję się od jakiegoś czasu. Sam nie wiem, dlaczego o tym nie pisałem na blogu.

Bądź mądrzejszy, czyli zmarli w grudniu 2016

Przyznam się do czegoś wstydliwego. Czasem zanim napisze notkę przygotowuję się do tego przeglądając internet.

Przygotowując się do tej, którą właśnie piszę sprawdzałem, kto oprócz Smolenia zmarł w grudniu 2016. I tak się zdziwiłem, że aż o tym wspominam!

No bo: kto zmarł w grudniu 2016? Miałem napisać, że Bohdan Smoleń, o którego śmierci informacje biły po oczach wielkimi czerwonymi lub czarnymi czcionkami na chyba wszystkich polskich portalach, i niejaki Paulo Evaristo Arns – ostatni kardynał mianowany kreowany przez Pawła VI, o którym wspomniano tylko na paru religijnych portalach. Z jednej strony: skoro kardynałów jest już nie 70 a chyba z dwie setki to kogo obchodzi śmierć któregoś? – ale z drugiej: gdy umiera ostatni kardynał mianowany kreowany przez któregoś papieża to jest to jakby koniec pewnej epoki. Z trzeciej: gdy umierali ostatni kardynałowie z nominacyj Piusa XII i Jana XXIII (starszych nie pamiętam) informowano o tym w o wielu więcej miejscach, ale z czwartej: kardynałowie Léger i König to były niezwykle barwne postacie, nie to co jakiś Brazylijczyk znany głównie z powodu swojej długowieczności.

Enyłej: Sprawdzałem kto jeszcze zmarł w grudniu 2016 i dowiedziałem się, że bardzo wielu ludzi – jakiś noblista, jakiś opozycjonista, jakiś profesor, jakiś wielce zasłużony, jakiś… A o kim mówią? O Smoleniu! Tylko!

Jaki był Smoleń? (Jak to mówił zmarły też w 2016 roku Kopiczyński w najlepszym polskim serialu wszechczasów: „Kim był Marian?”) Dla oglądacza kabaretów: ot taki śmieszek, półgłówek, popychadło Laskowika, listonosz Edzio. Dla kogoś, kto przeczytał chociaż jeden dłuższy wywiad z nim: człowiek bardzo mądry i bardzo smutny. Przeciwieństwo tego Bodzia, którego znamy z telewizji.

Jeśli prof. Janusz Wiśniewski, który powiedział „Bądź mądrzejszy od innych, ale nie okazuj im tego” nie zostanie uznany największym mędrcem początku XXI wieku będzie to ogromna pomyłka tych, którzy decydują, kto jest mędrcem,a kto nie.

Na zdjęciu Smoleń i Laskowik w czasie programu „Retroteyada”. Smoleń, który był od Laskowika młodszy, wyglądał wtedy jak jego ojciec.

smolen

Obawy, czyli między Przemyślem a Białymstokiem

Miałem o tym nie pisać żeby nie wyjść na buraka, ale z Warszawy wróciłem mocno przybity. Z jednej strony zafascynowany, bo tyle fajnych miejsc tam widziałem, że nic, tylko szukać pracy w Stolicy, ale z drugiej – smutny, bo takie luksusy to nie dla takiego buraka jak ja, tylko dla młodych, wykształconych korposzczurów z wielkich miast. I trochę przestraszony, bo trafiłem na kilka dosyć agresywnych manifestacji, obok których przechodząc czułem się jak zakonnica klauzulowa na Przystanku Woodstock.

Nowy rok, nowe obawy. Czy sobie poradzę w życiu tak ogólnie. I czy jak zwykle moje nieśmiałe plany nie zostaną spełnione z nawiązką, jak to zwykle bywa.

Planuję wydawać mniej pieniędzy – boję się, że nie będę miał czego wydawać.
Mniej pić – oby nie pomógł mi w tym esperal.
Schudnąć – znajoma osoba w czasie nie tak długiej choroby straciła ponoć 20 kg.
Więcej zarabiać – to właściwie planowałem wcześniej, ale już zdążyłem się przekonać, że to nie tak działa, że więcej pieniędzy = lepszy humor.
Dobrze byłoby zacząć się z kimś spotykać, i tu boję się podwójnie. Że albo trafię na jakąś psycholkę, która na początku dobrze się maskuje, albo na kogoś normalnego, tylko z jakichś powodów zostanę zlinczowany przez otoczenie.
I tak dalej, i tak dalej.

——————————————

Mój aparat (Fuji AV200) zaczął się psuć. Trzeba było kupić inny. Szukałem lustrzanki, kupiłem kolejny kompakt (Fuji S2995 – w sumie trochę z daleka do lustrzanki podobny) ale wcale nie robił lepszych zdjęć. Kupiłem więc kolejny, tym razem lustrzankę (Canon 1100D) i znowu rozczarowanie, żeby zrobić ładne zdjęcie muszę się nieźle nagimnastykować. Nie ma jak w tamtym Fuji, że tryb automatyczny, makro i już. Ech. Guzik chłopu, nie zegarek.

Za to chyba zaczynam odnajdować swoje wewnętrzne ja. Po obejrzeniu filmiku na Youtube, w którym można powiedzieć zderzają się dwa równoległe światy: świat młodych, wykształconych z wielkiego miasta tudzież gimbusów i wyborców Nowoczesnej, ze swojską Polską B. I poczułem, że całym sercem jestem w tej Polsce B (o, a propos: nie dalej jak tydzień temu przez moje okolice przejeżdżała X i napisała mi na facebooku, że tu jednak faktycznie jest Polska B), gdzieś między Przemyślem a Białymstokiem. Nawet te same przekleństwa brzmią tu niczym wykład prof. Bralczyka, nawet najgłupsza zabawa w dobrym towarzystwie poprawia humor. Bo bez udawania.

Wbrew sobie, czyli Minus GSM

Uwaga, piszę notkę w stylu, w jakim napisałbym ją 15 lat temu. Ale ponieważ wtedy byłem mądrzejszy niż teraz – piszę. Może spodoba się ludziom.

Zaczynam od tytułu: „Jak nie przechodzić z karty na abonament w Plus GSM”.

Notka właściwa:

1. Jeśli zadzwoni do ciebie konsultantka i ostrzeże, że rozmowa może być nagrywana nie mów jej, że ty też nagrywasz. Bo wstyd. Nic to, że potem byłoby na wagę złota. Wstyd. Polkomtelowi nie ufasz?

2. Nie mów, że jesteś klientem Plusa od roku 2001. I tak nic to nie da.

3. Jeśli konsultantka zaproponuje ci abonament 29 zł, w tym bezpłatne połączenia krajowe (na komórki i stacjonarne), bezpłatne SMSy i 8 GB internetu – zgódź się. Przecież przez ostatni rok wydałeś na doładowania prawie 600 zł.

4. Gdy kurier przyjedzie z umową nie czytaj jej. Po co? Nawet jeśli znajdziesz w niej coś podejrzanego (nie 29 tylko 39 zł, nie 8 GB tylko 2 GB) i przy zdenerwowanym kurierze zadzwonisz na infolinię i tak usłyszysz, że coś ci się wydaje, masz takie warunki, jakie obiecano w rozmowie telefonicznej.

5. Gdy kurier odjedzie i na spokojnie przejrzysz umowę – w dalszym ciągu nie dzwoń na infolinię. Jeśli zadzwonisz dostaniesz suchą informację, że masz takie warunki, jakie są w umowie (abonament 39 zł, 2 GB internetu), bo mają tyle promocji, że ktoś musiał się pomylić, a umowę przecież możesz wypowiedzieć w ciągu 14 dni, z powrotem będziesz mieć taryfę na kartę.

6. Vide: Patrz: punkt 1.

7. Nie wypowiadaj umowy listem poleconym priorytetowym, bo…

8. …jeśli po 12 dniach, w ciągu których już dostałeś pierwszą fakturę do opłacenia wciąż masz taryfę na abonament zadzwonisz do biura obsługi klienta z pytaniem co się stao, że ciągle masz abonament, który dawno już wypowiedziałeś, usłyszysz, że o żadnym wypowiedzeniu nie wiedzą. I że skoro naprawde wysłałeś wypowiedzenie to napisz im to mailem dołączając zdjęcie wypowiedzenia i numer nadania. I akt chrztu prababki szwagra brata żony z pierwszego małżeństwa.

9. Nie sprawdzaj na stronie emonitoring.poczta-polska.pl losów Twojego wypowiedzenia. A jeśli sprawdzisz nie dzwoń (po raz który?) do BOK z pretensjami, że przecież dostali list, Poczta Polska nie kłamie. Usłyszysz, że może i dostali, ale widocznie gdzieś się zawieruszył.

10. W dniu XX, 13 dni od podpisania umowy, wyślij bardzo grzecznego i jeszcze bardziej stanowczego maila, w którym napiszesz, że przecież od razu umowę zerwałeś dzień po jej podpisaniu, w dniu YY, na dowód czego załaczasz zdjęcie wypowiedzenia i dowodu nadania, które wcześniej przezornie zrobiłeś. Tak jak kazano – vide: patrz: punkt 8.

11. Następnego dnia dostaniesz lakonicznego maila, w którym zostaniesz ponformowany, że skoro w dniu XX (!!!) wypowiedziałeś umowę, to jest ona wypowiedziana.

To jeszcze nie koniec!

12. Za dwa dni odkryj przypadkiem, że Twój telefon zachowuje się tak, jakby nie było w nim karty SIM. Próbujesz zadzwonić – masz komunikat „Nie zarejestrowano w sieci”*

13. Jak chcesz możesz zadzwonić na infolinię, tyle już rozmawiałeś z konsultantkami, że powinieneś być z nimi po imieniu. Jeśli będziesz pokrzykiwał, że przecież z powrotem miałeś mieć telefon na kartę usłyszysz, że przecież masz. A że nie można dzwonić? Trzeba zarejestrować. A że już rejestrowałeś? To nic, skoro zerwałeś umowę musisz zarejestrować jeszcze raz.

14. Nie jedź na stacje benzynowe, jedyne otwarte o tej porze (godz. 21:15) miejsca, gdzie można zarejestrować kartę. Bo usłyszysz, że nie mają jeszcze odpowiedniego sprzętu. Albo nie ma tego pana, który umie to robić.

15. Nie ciesz się, że nie ma tego złego i skoro za zarejestrowanie w tej sieci doładowują konto zawrotną kwotą 500 zł (do wygadania w miesiąc) to w sumie opłaciła się ta kołomyja. Bo gdy następnego dnia zarejestrujesz numer na poczcie (zaraz dostaniesz informacje o 40 nieodebranych połączeniach) dowiesz się, że raz już pięć stów dostałeś, drugi raz się nie da.

16. (przyszłość) Jedź do salonu i jednak podpisz abonament, ale tańszy, 19 zł miesięcznie. Bo mimo wszystko kochasz Plusa, chociaż w żadnym stopniu na to nie zasługuje. I dziw się kobietom, że kochają łobuzów.

17. Koniec.

*) Gdyby w telefonie nie było karty SIM wyświetliłby się komunikat „Brat karty SIM” – no ale tak napisałbym 15 lat temu.